Les bezdotykowe stymulatory łechtaczki wniosły powiew nowości do świata sekszabawek.
Ale od czasu pierwszego Womanizera, W500, pojawiło się wiele „ssących” i pulsacyjnych wibratorów. A także inne erotyczne zabawki, które nawiązują do tej koncepcji, ale jej nie naśladują. Tak jest między innymi w przypadku „sonicznych pulsatorów” Lelo.
Jak połapać się wśród ssania, pulsacji, sonicznych pulsacji i „klasycznych” wibracji? Który bezdotykowy stymulator łechtaczki wybrać?
Stymulatory łechtaczki wykorzystujące ssanie i pulsacje
„Klasyczny” bezdotykowy stymulator łechtaczki to wibrator łączący ssanie i pulsacje.
Pierwsze modele Womanizera, W500 i W100, są trochę niedopracowane. Ale mimo licznych niedociągnięć ergonomicznych i okropnego wyglądu te sekszabawki okazują się niezwykle skuteczne.
Wiele kobiet doznaje dzięki nim cudownych, zupełnie nowych wrażeń. Stąd ich sukces.

Te urządzenia nie są jeszcze całkiem dopracowane. Mnie z jakiegoś powodu pozwalają dojść tylko na stojąco.
Potem pojawił się Womanizer Pro 40, który nadrabia zaległości: jest bez wątpienia skuteczny, ma większą moc i stonowany wygląd. Warto też zwrócić uwagę na Premium, ale jego cena jest nieco zaporowa.
Marka ma też kilka niewypałów, w tym Starlet (brzydki i bardzo taki sobie), Liberty (ładny, ale taki sobie) oraz Classic (rozczarowujący).
Lepiej unikać również Fontaine de Jouvence marki Noire Fontaine (do niczego).
Jeśli chodzi o Satisfyer, jeden z pierwszych modeli, Satisfyer Pro 2, całkiem nieźle spełnia swoje zadanie i jest tani. Jest jednak trochę brzydki. Pro Penguin też jest całkiem fajny, mimo że jego końcówka jest mniej miękka.

We Vibe również wypuściło swój ssący wibrator, Melt, który jest sekszabawką z funkcją łączności. Nie mieliśmy jeszcze okazji go przetestować. Ale czy ssący wibrator z funkcją łączności był naprawdę potrzebny? Na przykład recenzja Kmille odpowiada na to pytanie przecząco.
Dodatkowe wibracje
Satisfyer połączył „zwykłe” wibracje z bezdotykową stymulacją za pomocą wibracji i pulsacji. I efekt daje czadu!
Satisfyer Pro 2 Vibration i Satisfyer Pro Plus Vibration to dwa naprawdę skuteczne stymulatory łechtaczki. Wynoszą was do siódmego nieba, mnożąc doznania.

Jedyny minus: sterowanie jest trochę upierdliwe. Nawet żeby je wyłączyć, trzeba się trochę namęczyć.
Wibratory typu rabbit z funkcją ssania
Ssący rabbit marki Satisfyer, Satisfyer Pro G-spot Rabbit, to prawdziwy majstersztyk skuteczności.
Jego kształt idealnie dopasowuje się do kobiecej anatomii, dzięki czemu nadal stymuluje łechtaczkę ssaniem, kiedy odchylamy jego dopochwową część o kilka stopni, by bez wysiłku dosięgnąć punktu G.

Jego konkurent, Womanizer Inside Out, to niewypał. Jest jednak nowy model, Womanizer Duo, który może okazać się interesujący. Nie testowaliśmy go.
Stymulatory łechtaczki wykorzystujące soniczne pulsacje
Lelo zignorowało trend pulsacji i stworzyło jeszcze jeden nowy rodzaj stymulacji: soniczne pulsacje. Efekt jest piorunujący!
Sona Cruise (i jego okrojona wersja, Sona) to stymulator precyzyjnie ukierunkowany na łechtaczkę, który emituje w nią bardzo mocne „soniczne pulsacje”. Orgazm jest gwarantowany.
Jedyny minus: urządzenie trochę daje w kość łechtaczce, bo już na najniższym poziomie intensywności zaczyna z całkiem sporą mocą. Nie sprawdzi się więc w przypadku wrażliwych łechtaczek.
Jego następca, Sona Cruise 2, rozwiązuje ten problem dzięki bardziej miękkiej końcówce i łagodniejszemu startowi.

Ten artykuł opiera się na moich doświadczeniach z tymi sekszabawkami, jednak odczucia i upodobania różnią się w zależności od osoby. Macie inne zdanie na temat bezdotykowych stymulatorów łechtaczki, o których wspomnieliśmy ? Polecilibyście inny? Dajcie nam znać w komentarzu.


