lubrykant Manhood Cum Lube od Velv'Or

Test lubrykantu Manhood Cum Lube od Velv’Or

autor: Eglantine
w

Marka Velv’Or przysłała nam Manhood Cum Lube, produkt pełniący jednocześnie funkcję lubrykantu i sztucznej spermy.

lubrykant o efekcie sztucznego nasienia Manhood Cum Lube Velv'Or

Testowałyśmy już wcześniej balsam imitujący spermę, „100 Shots! Bukkake Sperm” marki Rends. Była to sztuczna sperma o dość realistycznym wyglądzie i konsystencji oraz lekko bananowym zapachu.

Niedawno znów natknęłam się na butelkę, w trzech czwartych pełną i przeterminowaną… W końcu nie codziennie potrzebuje się sztucznej spermy… Niefortunnie upuściłam ją i rozbiła się o podłogę. W tamtej chwili, choć ten wypadek dał mi okazję podziwiać największą kałużę (sztucznej) spermy, jaką dane mi było zobaczyć w życiu, byłam całkiem zrozpaczona. Dosłownie roztrzaskałam wszelką nadzieję na ponowną zabawę ze sztuczną spermą. No, z drugiej strony była przeterminowana…

Na szczęście Velv’Or przyszła nam z pomocą ze swoim Manhood Cum Lube. Oto test tego hybrydowego produktu, w połowie lubrykantu, w połowie sztucznej spermy.

Butelka

Butelka o pojemności 150 mililitrów jest nieprzezroczysta, w lekko srebrzystoszarym odcieniu.

Miłym szczegółem jest to, że ma formę sprayu, co ułatwia odmierzenie pożądanej ilości produktu bez rozlewania go wszędzie dookoła.

Manhood Cum Lube
Butelka Cum Lube

Wygląd i konsystencja

Całkiem nieźle, całkiem nieźle… Jak na lubrykant, który ma przypominać spermę, Manhood Cum Lube wypada całkiem przekonująco. Jest białawe, półprzezroczyste, a jego konsystencja przypomina coś, co można by się spodziewać, że trysnęłoby z penisa: ani zbyt rzadkie, ani zbyt gęste.

Pod względem wyglądu to udana sztuczna sperma.

Smak i zapach

Spodziewałam się produktu o zapachu spermy i przyznaję, że obawiałam się, że może mnie trochę odrzucić, jeśli zapach będzie zbyt realistyczny… Skoro Cum Lube jest sprzedawany jako lubrykant, musiałam wypróbować go właśnie w tej roli. Obawiałam się konieczności rozprowadzania zimnej, butelkowanej substancji, pod każdym względem przypominającej spermę, na – i w – moich intymnych miejscach.

Nie było się czego obawiać, bo Manhood Cum Lube ma kwiatowy zapach. Z jednej strony odetchnęłam z ulgą, a z drugiej trochę się rozczarowałam: dziś nie przetestuję bukkake w wirtualnej rzeczywistości z zapachem. Zapach jest zresztą trochę zbyt intensywny… Lepszy byłby lubrykant bezzapachowy albo o delikatnym zapachu.

Jeśli chodzi o smak, nie powala, ale też nie jest paskudny. Smakuje mniej więcej tak, jak pachnie: kwiatami. Cum Lube wydaje się nadawać do seksu oralnego, choć nie jest do tego najlepszym produktem.

Skład

Manhoob Cum Lube to lubrykant na bazie wody, więc można go stosować z prezerwatywami (ta informacja znajduje się na opakowaniu) i, jak można przypuszczać, z zabawkami erotycznymi (nie podano tego).

Lista składników wygląda następująco: Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Dimethicone, Hydroxyethylcellulose, Glyceryl, Searate SE, Polysorbate 20, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Aroma (Flavor), Salicylic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.

Warto zwrócić uwagę na:

  • Obecność gliceryny i jej pochodnych. Cum Lube nie jest więc zalecany osobom podatnym na infekcje pochwy. Prawdopodobnie dlatego przedstawiany jest jako lubrykant analny.
  • Silikon, dimetikon. Mimo wszystko lepiej nie używać go z zabawkami erotycznymi z VixSkinu ani z miękkiego plastiku.
  • Brak parabenów, co jest dużym plusem.

Stosowanie Cum Lube

Jako lubrykant

Poślizg jest całkiem dobry, choć Cum Lube wysycha trochę za szybko, jak na mój gust.

Jako sztuczna sperma

No dobrze. To jednak TEN aspekt, który naprawdę nas interesuje. Nie kupuje się lubrykantu o nazwie „Cum Lube” ze względu na piękną butelkę ani jego poślizg (choć to też ma znaczenie), tylko ze względu na jego zdolność do imitowania spermy.

Oficjalny opis produktu głosi, że kolor i konsystencja imitujące płyn ustrojowy mają nie odwracać uwagi w intymnej chwili. Ja jednak pozostaję przekonana, że w rzeczywistości produkt ten jest przeznaczony do znacznie bardziej sprośnych zastosowań. W końcu do dyskretnego użytku wybralibyśmy raczej lubrykant bezbarwny i bezzapachowy.

Cum Lube ejakulujący na swoim opakowaniu
„Ejakulujący” Cum Lube na swoim opakowaniu

 

Jak już wspomniałam wyżej, konsystencja i kolor są przekonujące jak na spermę, natomiast zapach i smak zupełnie nie.

Krótko mówiąc, pod względem wyglądu podobieństwo jest udane, ale jeśli chcemy mieć wrażenie, że liżemy płyn nasienny, to już nie bardzo. Za to na plus: psiknięcie z butelki ma w sobie coś z „wytrysku”, co jest całkiem zabawne.

Podsumowanie Manhood Cum Lube Velv’Or

Zalety:

  • Wygląd i konsystencja spermy są dobrze odwzorowane.
  • Butelka z rozpylaczem, która pozwala „wytryskiwać”  niewielkie ilości lubrykantu.

Wady:

  • Wyraźny kwiatowy zapach. Wolałabym lubrykant bezzapachowy albo imitujący zapach spermy.

Manhood Cum Lube marki Velv’Or to zabawny lubrykant, który może się sprawdzić w różnych zabawach w odgrywanie ról ze sztuczną spermą, zapewniając pewien realizm… O ile nie wkładamy go do ust (bo wtedy naśladujemy robienie loda człowiekowi-drzewu). Ogólnie rzecz biorąc, to dobry produkt.

 

Dziękujemy Velv'or  za udostępnienie le lubrifiant Manhood Cum Lube do tego testu

 

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *